Wtorek – 21 października

Dzisiejsza noc była wyjątkowo krótka dla pielgrzymów, bo już przed godz. 6.00 wyszli z hotelu i udali się do kościółka MB Łaskawej, gdzie o godz. 6.15 uczestniczyli w Eucharystii koncelebrowanej przez czterech księży (w tym dwóch naszych proboszczów). Wchodzących tam powitało przytulne, zachęcające do modlitwy wnętrze. Na sklepieniu znajdują się malowidła przedstawiające Maryję z Dzieciątkiem, św. Franciszka z Asyżu i Michała Archanioła. Przy bocznym ołtarzu św. Franciszka o. Pio celebrował w latach 1945-1959 Msze św. Na lewo od wejścia znajduje się konfesjonał, w którym, od 1935 r. aż do śmierci, spowiadał kobiety. Warto dodać, że mężczyźni, zgodnie z lokalnym zwyczajem, spowiadali się w zakrystii (ciekawe dlaczego?). Często modlił się przed słynącym łaskami wizerunkiem Matki Bożej, przez jej wstawiennictwo polecając Bogu swe cierpienia oraz dziękczynienia i prośby innych. Nasi pielgrzymi po Mszy św. poszli na krótką chwilę do Sanktuarium św. o. Pio, gdzie  pomodlili się przy jego grobie, prosząc go o wstawiennictwo u Tronu Najwyższego.

Potem wrócili do hotelu na śniadanie, a później posileni na duchu i ciele wyruszyli w dalszą drogę, tym razem do miejscowości Lanciano, gdzie w VIII w. wydarzył się Cud Eucharystyczny. Kościół św. Franciszka z Asyżu w Lanciano to w rzeczywistości Bazylika Cudu Eucharystycznego, ważne miejsce pielgrzymkowe, które znajduje się w tym włoskim miasteczku. Według przekazów, cud miał miejsce około 730-750 r. podczas Mszy odprawianej przez mnicha, który wątpił w obecność Chrystusa w Eucharystii. W momencie konsekracji hostia zmieniła się w ciało, a wino w krew. Kościół katolicki oficjalnie uznaje ten cud za autentyczny. Skrzepnięta krew zaś zachowała się w pięciu nieregularnych grudkach, ważących łącznie 15,85 gramów i będących symbolem pięciu ran Pana Jezusa. Pielgrzymi dotarli tam około godz. 11.00, a potem udali się do kościoła św. Franciszka z Asyżu, gdzie znajduje się relikwiarz, który można codziennie i na własne oczy zobaczyć. Święte relikwie przechowywane są w srebrnej monstrancji stojącej w specjalnym ołtarzu wykonanym w 1905 roku. Monstrancja składa się z dwóch części: ze szkatuły (na górze), w której jest przechowywane cudowne Ciało, i z kielicha (na dole) z cudowną Krwią. Sanktuarium jest stosunkowo niewielkie. Jednak zawsze znajdują się w nim wierni, a każdy może w spokoju, w ciszy i skupieniu przeżyć moment przy relikwiarzu, co też nasi pielgrzymi uczynili. Na dole w kaplicy znajduje się pierwotny ołtarz, przy którym Cud Eucharystyczny miał miejsce. Tam ks. Sławomir przybliżył pielgrzymom wydarzenie sprzed wieków. 

W marcu 1971 r. ogłoszono, ze krew z 700 r. nadal wykazuje właściwości krwi żywej, świeżej . Co z naukowego punktu widzenia jest niemożliwe, ponieważ krew ludzka traci właściwości krwi świeżej, po maksymalnie 2 dobach. Potwierdzono również, iż jest to krew z grupy AB. Znajdują się też w niej białka ludzkie, więc ponad wszelką wątpliwość jest to krew pochodzenia ludzkiego. Jako, że krew ta zachowuje cechy świeżej krwi, odkryto substancje takie jak: chlorki, fosfor, magnez, potas i sód czy wapń. Ponad to próbki krwi pobrane z całunu turyńskiego czy grobu pańskiego w Jerozolimie po analizie wykazały tę samą grupę  krwi – AB. Powtórne badania potwierdziły pierwsze ustalenia.

Następnie pielgrzymi pojechali do sanktuarium w Manopello (mała miejscowość we włoskim regionie Abruzji, która leży na wzgórzu między wysokimi masywami górskimi Gran Sasso i Majella a wybrzeżem Adriatyku), gdzie dotarli około godz. 14.00. Nazwę miejscowości można przetłumaczyć jako „dłoń pełna zboża”. Nad miejscowością na stoku zalesionego wzgórza znajduje się sanktuarium Świętego Oblicza (Volto Santo), którego kustoszami są od wieków kapucyni. Właśnie tam znajduje się chusta grobowa Pana Jezusa, na której odbiło się Jego zmartwychwstałe oblicze. Z placu przed kościółkiem widać ładną neoromańską fasadę świątyni, wzniesioną z różowych i beżowych kamiennych bloków, tworzących geometryczny wzór. Wnętrze jest proste, trzynawowe. Nawa główna, w której stoi barokowy ołtarz, zakończona jest prostokątną absydą z trzema oknami. Nad tabernakulum wznosi się ozdobiona kolumnami konstrukcja, w której umieszczono srebrny relikwiarz przypominający monstrancję. W jego prostokątnym przeszklonym otworze nie ma jednak Hostii. Znajduje się tutaj tajemnicza tkanina, na której obu stronach można dostrzec oblicze mężczyzny. Od wieków miejscowi ludzie czczą ten niezwykły welon jako prawdziwe Oblicze Chrystusa. Cudowny Wizerunek widoczny jest zarówno z jednej jak i z drugiej strony, z przodu i od tyłu. Okazało się również, że w różnym świetle chusta przyjmuje różny wygląd: w bardzo jasnym świetle obraz Jezusa jest zupełnie niewidoczny, zupełnie przezroczysty. Święte Oblicze zostało utrwalone na bisiorze (morski jedwab). Na tkaninie tej nie można malować, co wyklucza wykonanie Świętego Wizerunku ludzką ręką. Ojciec Święty Benedykt XVI, jako pierwszy papież, odwiedził Manopello w 2006 r. Nasi pielgrzymi skłonili się nisko przed Świętym Obliczem, potem udokumentowali swój pobyt w Manopello pamiątkowym zdjęciem przed sanktuarium.

To było ostatnie miejsce, które nawiedzili podczas tej pielgrzymi. Pozostało tylko wrócić do gościnnego Domu Polskiego na via Cassia na ostatni nocleg na ziemi włoskiej. Jutro czeka ich powrót do domu, prawie jak w naszym hymnie „z ziemi włoskiej do Polski”.

Środa – 22 października

Ostatni dzień pielgrzymki rozpoczęła Eucharystia sprawowana w kaplicy znajdującej się w Domu Polskim, potem było śniadanie, pakowanie walizek i wyjazd na lotnisko Fiumicino. Po odprawie biletowo-bagażowej pielgrzymi wylecieli do Amsterdamu, a stamtąd po kilku godzinach oczekiwania polecieli kolejnym lotem do Gdańska. Potem wszyscy autokarem pojechali do Rozłazina, a stamtąd naszą grupę czekała jeszcze dalsza podróż do Koszalina, gdzie dotarli kilka minut po godz. 22.00.

Program pielgrzymki był napięty, ale pozwolił na przeżycie jej w duchu modlitwy, która towarzyszyła pątnikom każdego dnia. W końcu byli pod duchową opieką aż dwóch proboszczów. Codziennie odmawiali różaniec, śpiewali pieśni religijne, uczestniczyli we Mszy Świętej. Był to dla nich czas pełen skupienia i inspiracji do pogłębienia ich osobistej relacji z Bogiem, ale mieli też możliwość zobaczenia wielu miejsc świętych, choć nie tylko. Była też niepowtarzalna okazja zobaczenia Ojca Świętego „na żywo”, z bliska. Te wszystkie przeżycia i wrażenia na pewno na długo pozostaną w ich pamięci, a może będą inspiracją (nie tylko dla nich), aby pojechać na kolejne pielgrzymki zapowiadane w przyszłym roku, których program przedstawia się równie ciekawie.

Tekst: Róża Gorońska

Zdjęcia: Grażyna Kościerzyńska-Siekan i proboszcz – ks. Kazimierz Dullak oraz inni uczestnicy pielgrzymki