Niedziela – 7 września
Po porannej Mszy św. wyruszyła grupa naszych parafian pod duchową opieką proboszcza, ks. Kazimierza Dullaka na pielgrzymkę „Pod znakiem Krzyża Jezusowego” (łącznie 17 osób). Najpierw pojechała do Rozłazina, aby dołączyć do grupy tamtejszych pielgrzymów z parafii pw. Świętego Wojciecha Biskupa i Męczennika wraz z ich proboszczem, ks. Sławomirem Koziołem, a potem wspólnie pojechały do Domu Rekolekcyjnego w Skorzeszycach koło Kielc, gdzie czekały na nich: kolacja i odpoczynek po długiej podróży.
Poniedziałek – 8 września
Po śniadaniu pielgrzymi pojechali w Góry Świętokrzyskie, aby dotrzeć do najstarszego sanktuarium w Polsce, jakim jest Święty Krzyż. Data założenia opactwa benedyktynów na Łysej Górze nie jest znana. Kościół – obecna późnobarokowa świątynia została zbudowana w latach 1781-1789 w miejscu dwóch wcześniejszych kościołów. W 1914 r. Austriacy zburzyli wieżę, którą zrekonstruowano w 2014 r. Na zewnątrz, w niszach kościoła znajdują się rzeźby z XVII w., pochodzące prawdopodobnie z wcześniejszego kościoła.
Samo wnętrze ma charakter klasycystyczny. W ołtarzu głównym wisi obraz Franciszka Smuglewicza, wybitnego malarza religijnego i historycznego, profesora Uniwersytetu Wileńskiego, zatytułowany „Trójca Święta”. Nasi pielgrzymi zwiedzili świątynię, a o godz. 9.00 w Bazylice Mniejszej pw. Trójcy Świętej uczestniczyli we Mszy św., sprawowanej przez obu proboszczów, a potem przeszli do kaplicy Relikwii Drzewa Krzyża Świętego (inaczej kaplicy Oleśnickich), gdzie je uczcili. Tam też został poświęcony krzyż, który przywiózł z Rozłazina ks. Sławomir.
Symbolem benedyktynów łysogórskich jest podwójny krzyż złoty, którego wyższe ramię jest krótsze od dolnego. W tabernakulum ołtarza głównego w kaplicy Oleśnickich od 1723 r. przechowywany jest największy skarb opactwa – relikwie Krzyża Świętego. Choć legenda mówi inaczej, to relikwiarz ten, przywiózł najprawdopodobniej do Krakowa król Węgier Stefan V w 1270 r., gdzie posłużył do umocnienia układu zawartego przez króla Węgier z księciem Bolesławem Wstydliwym. Po latach Władysław Łokietek przekazał go benedyktynom łysogórskim. Od tego momentu rozpoczyna się w Polsce kult relikwii Drzewa Krzyża Świętego. Wysunął on klasztor świętokrzyski na pierwsze miejsce wśród klasztorów polskich.
Na Świętym Krzyżu jest też Muzeum Misyjne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, które zostało otwarte w 1977 r. Jest to jeden z najciekawszych tego rodzaju obiektów w Polsce. Inicjatorem i organizatorem powstania muzeum był o. Walenty Zapłata, założyciel i wieloletni dyrektor oblackiej Prokury Misyjnej. Zgromadzone eksponaty pochodzą z całego świata, głównie z krajów, gdzie posługują oblaci.
Następnie pątnicy udali się w podróż do Baranowa Sandomierskiego, gdzie z przewodnikiem zwiedzili zamek, zwany „Małym Wawelem”. Ten imponujący obiekt architektury późnorenesansowej, jest jednym z najlepiej zachowanych w Europie. Zamek został wzniesiony pod koniec XVI w., w miejscu średniowiecznego, obronnego dworu rycerskiego. Pierwotny dwór w XV w. należał do szlacheckiej rodziny Baranowskich (stąd jego nazwa). Później jeszcze wiele razy zamek zmieniał właścicieli, jednym z nich był ojciec króla Stanisława Leszczyńskiego. Po zniszczeniach dokonanych podczas drugiej wojny światowej, zamek został w latach 1959-1969 odbudowany i odrestaurowany. Obecnie część pomieszczeń jest udostępniona zwiedzającym.
Jako ciekawostkę można podać, że w zamkowych salach, krużgankach i na dziedzińcu kręcono serial „Czarne chmury” oraz filmy: „Barbara Radziwiłłówna” i „Klejnot wolnego sumienia”.
Po zwiedzeniu pałacu pielgrzymi wyruszyli do Rzeszowa, gdzie w Domu Pielgrzyma „Tabor” czekały na nich: obiadokolacja i nocleg.
Wtorek – 9 września
Po śniadaniu cała grupa pojechała do Markowej. Jest to wieś w województwie podkarpackim, słynąca z ciekawego muzeum Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej. W miejscowym kościele św. Doroty, który 10 września 2023 r. stał się sanktuarium bł. Rodziny Ulmów, nasi proboszczowie o godz. 9.00 sprawowali Eucharystię, a pielgrzymi modlili się przy relikwiach Miłosiernych Samarytan z Markowej.
Kolejnym etapem pielgrzymki było Miejsce Piastowe, które słynie z sanktuarium Michała Archanioła i bł. Bronisława Markiewicza. Jest to niewielka miejscowość w województwie podkarpackim. Z daleka widać neogotycką świątynię, na której szczycie stoi potężna figura anioła z mieczem. Nawiązuje ona do niezwykłego objawienia, które było udziałem bł. ks. Bronisława w okresie jego młodości – 3 maja 1863 r. Budowę świątyni rozpoczęto w latach 30. XX w., a konsekrowano w maju 1935 r. W głównej nawie prezbiterium widać figurę Matki Bożej Królowej Korony Polskiej, którą zamówił i sprowadził do Miejsca Piastowego ks. Markiewicz. Po prawej stronie znajduje się, wykonana w brązie, nastawa ołtarza z jego relikwiami.
Przy wjeździe z głównej ulicy, po prawej stronie stoi pomnik Anioła Stróża Polski, a nieco wyżej po lewej stronie – pomnik bł. Bronisława Markiewicza z wychowankiem. Na jednym z głazów leżących przy drodze do kościoła umieszczono napis podpisany przez ks. Markiewicza: „Polecam się modlitwie, abym wkrótce został świętym, gdyż takich potrzeba wszędzie, a osobliwie Polakom. Gdy brakuje świętych w narodzie, robi się ciemno w głowach ludzkich i ludzie nie widzą dróg, którymi im należy postępować”.
Szczególnym miejscem w kościele jest kaplica boczna z figurą Matki Bożej Fatimskiej koronowaną na prawie papieskim. Od maja do października, w każdą pierwszą sobotę miesiąca, odbywają się tutaj nabożeństwa fatimskie.
Kolejnym miejscem pielgrzymowania była Dukla, miejsce kultu św. Jana z Dukli. Przyszedł na świat w Dukli w 1414 r.. Według dawnej tradycji, potwierdzonej w XVII w., w młodym wieku prowadził życie pustelnicze w okolicznych lasach, w grocie skalnej Zaśpit, nad potokiem Jasiołką, a potem wstąpił do franciszkanów, ale po wysłuchaniu kazania św. Jana Kapistrana, który w tym czasie przebywał w Polsce, przeszedł do bernardynów i gorliwie głosił Ewangelię, zwłaszcza wśród rosyjskich i armeńskich schizmatyków. W 1474 r. dodawał otuchy – błogosławiąc Najświętszym Sakramentem – mieszkańcom Lwowa, którzy bronili miasta przed Mongołami. Najeźdźcy zmuszeni zostali do ucieczki, a Jana nazwano „błyskawicą na niewiernych”. U bernardynów Jan z Dukli spędził 21 lat. Pod koniec życia stracił wzrok. Mimo trudnego doświadczenia, nadal gorliwie wykonywał swoje obowiązki. Zmarł w opinii świętości 29 września 1484 r. we Lwowie. Ośrodkiem kultu pośmiertnego stało się miejsce pochowania jego ciała.
Obecnie szczególnym miejscem kultu św. Jana z Dukli jest dukielskie sanktuarium pod jego wezwaniem. Późnobarokowy bernardyński kościół powstał w latach 1761-1764 na miejscu świątyni drewnianej z 1742 r. Zmodernizowany został na pocz. XX w. w stylu neorenesansowym. Polichromie z 1903 r. przedstawiają sceny z życia świętego. Kaplica św. Jana z Dukli znajduje się w przedłużeniu nawy głównej z prawej strony. Jej wystrój pochodzi z początku XX w. W 1974 r. trumienka z relikwiami, wtedy jeszcze błogosławionego, spoczęła w dukielskiej kaplicy, przeniesiona tu z kościoła bernardynów w Rzeszowie.
Z Dukli pielgrzymi pojechali do polskiego La Salette, czyli Dębowca, miejscowości w powiecie jasielskim w woj. podkarpackim. Sanktuarium w Dębowcu ma początek w 1910 r., kiedy pierwsi saletyni przybyli do Polski i utworzyli w Dębowcu dom macierzysty. Od tego czasu miejsce to stało się głównym ośrodkiem kultu Matki Bożej Saletyńskiej w Polsce, nazywanym „polskim La Salette”. Szczególnym kultem wiernych cieszy się figura Matki Bożej Płaczącej, w bocznej kaplicy sanktuaryjnej. Przedstawia Maryję siedzącą na kamiennym głazie, z twarzą ukrytą w dłoniach i pochyloną do przodu. Opodal znajduje się Kalwaria, wzorowana na tej z La Salette i źródełko z wodą.
Przed ukoronowaną figurką Matki Bożej Płaczącej nasi pielgrzymi pomodlili się, a potem wyruszyli w dalszą podróż.
Tuchów to miasteczko na Pogórzu Karpackim 16 kilometrów od Tarnowa. Prawa miejskie nadał mu Kazimierz Wielki w 1340 r. Od końca XVI w. słynie jako miejsce jednego z ważniejszych sanktuariów maryjnych w Polsce. Pierwszymi opiekunami tego miejsca przez wiele wieków byli benedyktyni, następnie krótko jezuici i księża diecezjalni, a od 1893 r. kustoszami są redemptoryści, którzy mieszkają w klasztorze obok kościoła.
To miejsce pielgrzymkowe przyciąga wiernych od 1597 r., a od 2010 r. jest bazyliką mniejszą. Wielkim skarbem jest słynący z łask obraz Matki Bożej Tuchowskiej, wykonany w stylu renesansowym w pierwszej połowie XVI w., a podarowany przypuszczalnie tutejszemu kościołowi przez jednego z tynieckich opatów.
Kościół Nawiedzenia NMP ma jedną nawę, w której znajdują się kaplice. Pierwsza drewniana świątynia w tym miejscu powstała już pod koniec XI w., za sprawą benedyktynów z opactwa tynieckiego.
Nasi pielgrzymi pokłonili się Pani Ziemi Tarnowskiej, a potem, po bardzo intensywnym dniu, pełnym niezwykłych przeżyć, pojechali na zasłużony odpoczynek do Domu Wypoczynkowo-Rekolekcyjnego w Zembrzycach, gdzie czekała też kolacja dla nich. W tym domu pielgrzymi mieli zarezerwowane trzy noclegi.
Środa – 10 września
Po śniadaniu pielgrzymi wyruszyli do Gdowa, do sanktuarium Maryjnego Pani Gdowskiej. Według legendy murowany kościół ufundował król Władysław Warneńczyk, w podzięce za uratowanie życia. W kościele Narodzenia NMP w Gdowie znajdują się dwa obrazy dokumentujące to wydarzenie. Wnętrze kościoła utrzymane jest w stylu barokowym i rokoko. W późnobarokowym ołtarzu z lat 1740-1750 widnieje łaskami słynący obraz Matki Bożej Gdowskiej z pierwszej połowy XVIII w., ozdobiony koronami papieskimi. W 2001 r. świątynia została ustanowiona sanktuarium maryjnym.
Właśnie tu o godz. 9.00 obaj proboszczowie celebrowali Mszę św., a po jej zakończeniu pielgrzymi udali się do pobliskiej Bochni, aby zjechać windą do kopalni soli i rozpocząć trzygodzinne jej zwiedzanie.
Sól w Bochni pozyskiwana była już w czasach najdawniejszych, czyli gdzieś około 3500 lat p.n.e. Uzyskiwano tutaj sól warzoną. Dopiero w 1248 r. odkryto ogromne pokłady soli kamiennej. Kopalnie soli w Bochni zaczęły przynosić olbrzymie zyski; to m.in. dochód z jej sprzedaży pozwolił Kazimierzowi Wielkiemu zamienić Polskę z drewnianej na murowaną.
Wieki mijały, a kopalnia nadal wydobywała. Dopiero pod koniec XX w. złoża zaczęły się wyczerpywać i zaniechano wydobycia na skalę przemysłową. W 1990 r. zakończono wydobycie. Dzisiaj kopalnia nadal pracuje tak, jak pracowała, jednak z tym, że w wyrobiskach porusza się więcej turystów niż górników. Niewątpliwie wpływ na to miało wpisanie kopalni w Bochni na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 2013 r.
Dużą atrakcją kopalni soli w Bochni jest kolejka „Kuba”, która rozwozi zwiedzających (nasi pielgrzymi też nią jechali). Nazwano ją tak na cześć ostatniego konia, który pracował w kopalni. Porusza się ona na głębokości 176 metrów pod poziomem terenu. Co ciekawe, przejeżdża ona przez środek kaplicy w kopalni. Jest to jedyne miejsce na świecie, gdzie przez kościół przejeżdża pociąg.
Niesamowite wrażenie robią wyrobiska, które zaadaptowano na boisko do koszykówki, sale restauracyjne i miejsca noclegowe. Znajdują się one 248 metrów pod poziomem terenu, a dostać można się do nich za pomocą pochylni lub 140-metrowej zjeżdżalni.
Ciekawostką jest to, że spędzając godzinę w kopalni soli, wdychamy tyle jodu, ile byśmy wdychali przez tydzień nad morzem.
Z Bochni pielgrzymi pojechali do Niepołomic, gdzie modlili się w sanktuarium św. Karola Boromeusza. Gotycki murowany kościół Dziesięciu Tysięcy Męczenników z połowy XIV w. to najstarszy zabytek w mieście. Zbudowany dzięki Kazimierzowi Wielkiemu, przebudowany na barokowy dzięki Lubomirskim. Przy świątyni funkcjonuje sanktuarium św. Karola Boromeusza. Dzieje niepołomickiego kultu tego świętego – biskupa Mediolanu i gorliwego odnowiciela kościoła, sięgają 1604 r.. Wówczas to władzę w nogach odzyskała Anna Branicka, wierząc, że to za sprawą modlitw do św. Boromeusza. W 1640 r. do nawy północnej kościoła została dobudowana kaplica św. Karola Boromeusza, ufundowana przez Stanisława Lubomirskiego, wojewodę krakowskiego. Mieści ona cudowny obraz patrona, sprowadzony do Niepołomic w 1604 r. z Bolonii przez Annę Branicką, żonę Jana (starosty niepołomickiego).
Proboszczem parafii Dziesięciu Tysięcy Męczenników w Niepołomicach jest przyjaciel ks. Sławomira. Właśnie on przybliżył pielgrzymom historię tego miejsca, a potem zaprosił wszystkich na plebanię. Tam czekały na nich pyszne drożdżówki i kawa podana w pięknej, porcelanowej zastawie. I jakby tego było mało, zafundował wszystkim bilety wstępu do filii Zamku Wawelskiego.
Zamek królewski w Niepołomicach ufundował król Kazimierz Wielki w pierwszej połowie XIV w. Była to budowla obronna, a zarazem zamek myśliwski. Tutaj pracowali, polowali i bawili się królowie i książęta z dynastii Piastów, Jagiellonów i elekcyjni władcy Rzeczpospolitej Obojga Narodów. W XVI w. zamek został przebudowany w stylu renesansowym i stał się wypoczynkową rezydencją królewską określaną również „drugim Wawelem”, często bywali tu m.in. królowa Bona i król Zygmunt Stary, którzy przyjeżdżali do pobliskiej Puszczy Niepołomickiej na polowania.
Podczas najazdu Szwedów zamek został spustoszony i stopniowo tracił swoje znaczenie. W latach 1991-2007 przeprowadzono gruntowne prace konserwatorskie, które przywróciły rezydencji królewskiej jej dawną świetność.
Zamek Królewski znajduje się w samym centrum Niepołomic obok Rynku, przy zabytkowych plantach. Pięknie odrestaurowany jest prawdziwą ozdobą tego niewielkiego, uroczego miasteczka. W komnatach zamkowych powstało Muzeum Niepołomickie bogate w eksponaty myśliwskie i łowieckie zbiory Włodzimierza Puchalskiego oraz Muzeum Narodowego.
Czwartek – 11 września
Po śniadaniu pielgrzymi wyruszyli do Krakowa. W drodze zatrzymali się w sanktuarium Krzyża św. w opactwie cysterskim w Mogile (powstałym 800 lat temu), aby przeżyć Eucharystię i modlić się przed cudownym wizerunkiem Chrystusa Ukrzyżowanego, z odrastającymi włosami. Cystersów sprowadzono tu w 1222 r., a niedługo potem zbudowano kamienno-ceglane opactwo z wczesnogotyckim kościołem Wniebowzięcia NMP i św. Wacława męczennika. W XIII w. klasztor spustoszyły napady Tatarów, a w XVII w. najazd Szwedów.
W sanktuarium znajduje się gotycki, słynący z łask krucyfiks, czczony od XIV w. O długiej tradycji jego kultu świadczy widoczna na ścianach ogromna ilość darów wotywnych oraz bruzdy wyżłobione w posadzce przez podchodzących, na kolanach, pielgrzymów. Wierni przybywają do sanktuarium w Opactwie Cystersów także ze względu na relikwie Krzyża Świętego.
Tutaj też nasi pielgrzymi zwiedzili Muzeum Cystersów. Pięknie wyeksponowany jest tu tryptyk ze Szczodrowa. Rzeźba Madonny z Dzieciątkiem pochodzi z 1491 roku. Są tu też bogate szaty liturgiczne, które według przekazów ufundował król Jan III Sobieski. Ciekawym eksponatem jest szkatuła na czaszkę Stefana Żółtowskiego, który był jednym z fundatorów klasztoru.
Z Mogiły pielgrzymi pojechali do Sanktuarium św. Jana Pawła ll na Białych Morzach, które zostało zaprojektowane na terenach poprzemysłowych Krakowskich Zakładów Sodowych „Solvay” (tzw. „Białe Morza”) w krakowskich Łagiewnikach (w czasie wojny pracował tam Karol Wojtyła). Budowa sanktuarium rozpoczęła się w 2008 r., a zakończyła w 2014. Przewodnikiem naszej grupy był dziś sam ks. Sławomir. Zdaniem pielgrzymów świetnie sprawdził się w tej roli; jego rozległa wiedza, elokwencja, a także głos, który docierał do wszystkich, były sporym zaskoczeniem dla części naszych pątników.
Nad sanktuarium góruje Wieża Fatimska, usytuowana nad kaplicą. Symbolika jest tu obecna na każdym kroku. Cztery funkcje placu nazwano zgodnie z wartościami nauczania papieża: Fides (wiara), Ratio (rozum), Veritas (prawda), Caritas (miłość).
Kościół św. Jana Pawła II ma dwa poziomy: kościół dolny (relikwii) oraz kościół górny, w którym prezbiterium i ściany są zdobione mozaikami scen o głębokim przesłaniu teologicznym. Ścianę ołtarza głównego zdobi mozaika przedstawiająca historię zbawienia. W Kościele Relikwii znajdującym się w dolnej części, w dniu otwarcia sanktuarium, umieszczono relikwie (krew) św. Jana Pawła II. Na ścianach znajdują się mozaiki przedstawiające wizyty papieża w sanktuariach maryjnych. Ścianę główną zdobi obraz przedstawiający Jana Pawła II w otoczeniu polskich świętych, których on (w większości) kanonizował.
W kaplicy kapłańskiej, zaprojektowanej na wzór krypty św. Leonarda na Wawelu, znajduje się płyta z grobu Jana Pawła II pochodząca z Grot Watykańskich. Na płycie umieszczony jest relikwiarz w formie otwartego ewangeliarza.
W muzeum znalazły się m.in. pamiątki oraz osobiste przedmioty Jana Pawła II, głównie z okresu pontyfikatu oraz tzw. dary papieskie czyli przedmioty, które ofiarowano Ojcu Św. w trakcie licznych podróży apostolskich. W muzeum zrekonstruowano także sypialnię Karola Wojtyły, jaką posiadał jeszcze jako metropolita krakowski, urzędując w Krakowie, w Pałacu Arcybiskupim przy ul. Franciszkańskiej 3.
Potem nasi pątnicy udali się do pobliskiego Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, aby pomodlić się przy relikwiach św. Siostry Faustyny i zawierzyć swoje rodziny i siebie Bożemu Miłosierdziu. Dotarli tam dokładnie o godz. 15.00.
W skład sanktuarium wchodzą: bazylika Bożego Miłosierdzia, klasztor Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia i odrębna kaplica Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu.
Centralne i najczęściej nawiedzane przez pielgrzymów miejsce tego sanktuarium stanowi klasztorny zespół budynków Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, w którym to właśnie znajduje się kaplica św. Józefa z grobem św. s. Faustyny oraz sławnym obrazem Jezusa Miłosiernego, gdzie pierwsze kroki skierowali nasi pątnicy.
Kolejnym etapem pielgrzymki miał być pobyt na Starym Mieście Krakowa i w katedrze na Wawelu. Jednakże z powodu prac drogowych i utrudnień w komunikacji zrezygnowano z tego, a pielgrzymi wrócili do Zembrzyc. Jako, ze natura nie znosi próżni, w zamian za to ks. Sławomir zorganizował tam wieczorem ognisko. Jedna z parafianek z Rozłazina obchodziła w tym dniu 60. rocznicę urodzin. Był więc tort urodzinowy dla 60 osób, ale to nie wszystko, bo ks. Sławomir zamówił też na ten wieczór kapelę góralską z Żywca. Śpiewali, grali i zabawiali ludzi przy ognisku. Były też kiełbaski z grilla, a cała zabawa trwała 2 godziny. Kto wie, może trwałaby i dłużej, ale to był ostatni nocleg naszych pielgrzymów, a dzień kolejny zapowiadał się równie ciekawie, no, a potem czekała na nich kilkusetkilometrowa droga powrotna do domu.
Piątek – 12 września
Nasi pielgrzymi, po śniadaniu i zapakowaniu walizek do autokaru, pojechali do Kalwarii Zebrzydowskiej, aby tamtejszej bazylice uczestniczyć we Mszy św. sprawowanej przez naszych księży. Historia klasztoru w Kalwarii Zebrzydowskiej sięga początku XVII w., kiedy to właściciel tych terenów, Mikołaj Zebrzydowski, postanowił odtworzyć tu układ kaplic Męki Pańskiej w Jerozolimie. Tym samym powstała pierwsza polska „kalwaria”, która szybko stała się słynnym centrum pielgrzymkowym. Dodatkowo w drugiej połowie XVII w. rozpoczął się kult cudownego obrazu Matki Boskiej Kalwaryjskiej (wisi on w bocznej kaplicy bazyliki Matki Bożej Anielskiej). Samo miasteczko Kalwaria Zebrzydowska również założył Mikołaj Zebrzydowski, tuż obok ufundowanego wcześniej sanktuarium, jako zaplecze dla pielgrzymów.
Obecnie w skład tego sanktuarium wchodzi wspomniana bazylika, klasztor bernardynów oraz zespół 42 kapliczek i kościółków kalwaryjskich położonych między górami Żar i Lanckorona.
Kolejny etap pielgrzymki to Wadowice – rodzinne miasto św. Jana Pawła ll. Tam nasi pątnicy nawiedzili kościół pw. Ofiarowania NMP w Wadowicach. Jest to miejsce szczególne, bowiem to tutaj Karol Wojtyła, późniejszy Ojciec Święty, przyjął chrzest i przystąpił do I Komunii Świętej. Podczas papieskich pielgrzymek do Wadowic Jan Paweł II trzykrotnie odwiedził swój kościół parafialny. W 1992 r. Jan Paweł II podniósł tutejszy kościół do godności Bazyliki Mniejszej, zaś w 1999 r. ukoronował obraz MB Nieustającej Pomocy. Przy wyjściu żegna pielgrzymów dobrotliwie uśmiechnięta postać Jana Pawła II, przypominając, że „Tu wszystko się zaczęło”.
Jeszcze tylko krótka wizyta w Muzeum Domu Rodzinnego św. Jana Pawła ll i rozpoczęła się podróż powrotna.
Po przejechaniu około 140 km pielgrzymi zatrzymali się na krótki postój na Jasnej Górze, aby, w kaplicy Cudownego Obrazu, pokłonić się Czarnej Madonnie i podziękować za dobrze przeżyty czas pielgrzymowania. Ta kaplica to szczególne miejsce, jego rangę podkreślał również papież, św. Jan Paweł II. Podczas jednej ze swoich pielgrzymek nazwał kaplicę „Ołtarzem Narodu”.
Potem na pielgrzymów czekała już tylko długa droga powrotna do domu. Do Rozłazina cała grupa dotarła po północy, a do Koszalina już bardzo zmęczeni, ale szczęśliwi pielgrzymi i pełni wrażeń (nie tylko tych duchowych) wraz z ks. proboszczem, dojechali w sobotę po godz. 3.00 nad ranem.
Wiemy już, że w przyszłorocznych planach pielgrzymkowych jest odwiedzenie wielu ciekawych miejsc, w bardzo odległych krajach (Indie, Kenia). Oby były równie udane jak tegoroczne.
Tekst: Róża Gorońska (na podstawie informacji zebranych przez Marię Pliszkę i Teodozję Świerkowską)
Zdjęcia: Ks. proboszcz Kazimierz Dullak, Teodozja Świerkowska, Maria Pliszka i inni uczestnicy pielgrzymki



































































































































































































































